wtorek, 19 maja 2015

Unmermaid me Asha




O złośliwości losu na początek słów kilka.
Jest taki jeden sh w mojej okolicy, niedaleko żłobka mojej córki, do którego od czasu do czasu  zaglądam, gdy po nią przyjeżdżam.
Bardzo długo nie było tam zabawek, jak się wreszcie pojawiły to od razu z hukiem, bo to właśnie tam upolowałam moją pannę  BFC Ink:)
No, ale to było w styczniu, od tamtej pory lalkowa posucha, żadnej Barbie, ani innej lalki, która by mnie mogła zainteresować, właściwie to zero lalek, same autka, klocki, maskotki.
Cały ubiegły tydzień byłam poza Warszawa, więc wczoraj postanowiłam zajrzeć do "swojego" sh i zobaczyć, co tam przybyło. Ku mojemu zdumieniu, obok tradycyjnego już pudła z zabawkami nie-lalkami, obok stało małe pudełko po brzegi wypełnione plątaniną barbiowych kończyn i włosów! Pobiegłam od razu do sprzedawczyni zapytać się, od kiedy te lalki tu są, ta mi mówi że od czwartku. Od czwartku! Akurat kiedy pojechałam szukać lalek na prowincji (a także odpoczywac z rodzina na łonie natury ofkors:) to w "moim" sklepie, w którym do tej pory nie było Barbie, pojawia się pudło z  tymi lalkami! Czy to nie jest złośliwość losu, ja się pytam?!:D

Wczoraj były jeszcze (a może nadal)  Simbowe Stefcie (te z nowszym moldem), kilka bardzo zdezelowanych Superstarek i współcześniejszych banalnych Barbie, oraz jeden fioletowy kołtun na zdezelowanej płetwie, czyli dzisiejsza bohaterka wpisu, moja czwarta już Asha:)

Edit: jej oryginalna nazwa to Mermid Fantasy Christie, sama znalazłam!;)


 
Jej zdjęcia w wersji "przed" zrobiłam nieopatrznie telefonem męża, więc pewnie nigdy ich już nie zobaczę;) ale uwierzcie mi - było źle. Miała tak zniszczone, poplątane włosy, że tym co zostawało mi na grzebieniu przy ich rozczesywaniu, wypchałabym kilka poduszek (oczywiście w lalkowej skali:)).
Płetwa, wykonana z miękkiego tworzywa, była podarta w kilku miejscach, ale to akurat mnie mniej martwiło bo i tak nie lubię syrenkowych lalek i od razu wiedziałam, że będzie przeszczep głowy na inne ciałko i "odsyrenkowanie" jej.
W sumie to dobrze, że była w tak kiepskim stanie, inaczej pewnie by te 4 dni na mnie nie poczekała, ehhh;) I wcale nie myślę o tym, jakie inne lalki na mnie nie poczekały;D















11 komentarzy:

  1. Aaaaach :-)
    Niezły połów, taką syrenę złapać :-) Jest przepiękna, po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na początku wyglądała tak, że pewnie kilku "rybaków' wyrzuciło ją ze swoich sieci - lucky for me!:)

      Usuń
  2. A widzisz- miała być Twoja i zaczekała :-) Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękna Asha. Ashe różne bywają i wiele ich ze zmarnowanym potencjałem, ale o tej nijak tego powiedzieć nie mogę. Zazdroszczę. Przeokropnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asha jako syrenka to dla mnie też trochę pomyłka, no ale taki mam gust:) Za to na normalnym ciałku to bardzo oryginalna panna:)

      Usuń
  4. Piękne ma włosy co znaczy, że sama jest przecudna :)))
    Świetne zdjęcia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włosy to co najmniej połowa jej urody wg mnie:)

      Usuń